Wyobraź sobie swój mózg jako orkiestrę. Pomoże ci to zwizualizować działanie funkcji wykonawczych w umyśle przeciętnego człowieka. Każde zadanie mózgu odpowiada któremuś z muzyków i jego instrumentowi. Za to rola dyrygenta jest podobna do tej, jaką odgrywają funkcje wykonawcze – dba o to, żeby zadania były wykonywane poprawnie, w koordynacji ze sobą, w odpowiednim czasie i odpowiedniej kolejności. Funkcje wykonawcze pokrywają się ze sobą. Najczęściej korzystamy z kilku naraz w różnych kombinacjach zależnie od czasu, miejsca i sytuacji. To one tworzą podstawy naszej zdolności do samoregulacji.
Dużym wyzwaniem dla osób z ADHD jest to, że ich mechanizmy samoregulacji w wielu okolicznościach nie są tak dobre, jak powinny być. Największym kłopotem na co dzień jest dla nas to, że być może nawet wiemy, jakie zadanie należy wypełnić, ale trudno nam się do niego zabrać, bo w pewnych sytuacjach nasze funkcje wykonawcze najzwyczajniej zawodzą. Choć osoby z ADHD mają w głowie fantastyczną orkiestrę, w której nawet drugie skrzypce grają na stradivariusach, bardzo często to dyrygent nie zjawia się na próbie lub na koncercie. Gdy jest na miejscu, orkiestra gra na światowym poziomie, ale gdy tylko go zabraknie, muzycy brzmią jak rzępolący szkolny zespół z nieogarniętą sekcją dętą. Poszczególni muzycy są wprawdzie bardzo kompetentni, ale bez pomocy dyrygenta nie potrafią się zgrać.
Odnieśmy to do osób z ADHD: nie jesteśmy w stanie zrobić niczego bez odpowiedniej motywacji. Ale przyjmując leki możemy zapewnić sobie bardziej przewidywalnego dyrygenta, a dzięki odpowiednim ćwiczeniom i strategiom przetrwania w postaci zasad, nawyków i planów potrafimy zsynchronizować instrumenty nawet pod nieobecność dyrygenta. Oczywiście nie oznacza to, że nagle będziemy sobie radzić ze wszystkim perfekcyjnie, ale poradzimy sobie wystarczająco dobrze – dokładnie na takiej samej zasadzie, na jakiej dosłownie każdy może się nauczyć śpiewać lub malować, choć nie stanie się w związku z tym Pavarottim ani Picassem.